GRZECH
Niech pochłonie piekło płód swój niedołężny
Który przyoblekło we wszelką ohydę
Ogarnięty bożym a płomiennym wstydem
Co przed złem się korzy pośród innych węży
Niech występne dziecię w łonie swym ukryje
Ażeby po świecie nie pełzało więcej
Nie rzucało ziarna na rozbite serce
Niech roślina czarna mną chcąc żyć nie żyje
Burgundem z cykutą gdy mnie raczyć zechce
By prawdą zatrutą spowijać umysły
Niech trucizną własne poi raczej zmysły
Bo choć stale gasnę to mrzeć nie chcę jeszcze.
Niech żyje wolność słowa!
Nie znaleziono żadnych komentarzy.